Mistrzynie Polski Młodzików 2019
Mistrzynie Polski Młodzików 2019
Szkoła Podstawowa im. Powstańców Styczniowych w Brdowie
Szkoła Podstawowa im. Powstańców Styczniowych w Brdowie
ul. Mickiewicza 8
62-620 Babiak
tel./fax: (63) 271 30 12
 
 

HISTORIA

HISTORIA SZKOLNICTWA W BRDOWIE 

Brdów, jedna z najstarszych osad województwa konińskiego, ma bardzo bogatą i wyjątkowo interesującą przeszłość. Mieszkańcy szczycą się obrazem Matki Bożej Zwycięskiej, który według tradycji miał znajdować się w namiocie króla Władysława Jagiełły podczas bitwy pod Grunwaldem. Ziemia Brdowska kryje szczątki powstańców poległych w bitwie pod Brdowem w 1863 roku, jednej z większych bitew na terenie Wielkopolski. Mieszkańcy osady pamiętają dobrze, że Brdów był niegdyś miastem królewskim ze wszystkimi przywilejami. Częścią bogatej historii jest również szkolnictwo, którego początek sięga daleko w przeszłość.

POCZĄTKI SZKOLNICTWA W BRDOWIE

Początki szkolnictwa wiążą się niewątpliwie z przybyciem OO. Paulinów do Brdowa w 1436 roku. Tutaj też należy szukać źródeł szkolnictwa w Brdowie. Nie wiadomo, kiedy dokładnie założono pierwszą szkołę. Pierwsza źródłowa wzmianka o istnieniu szkoły parafialnej pojawia się w 1450 roku. Wiąże się ona z niejakim Pawłem, który występuje jako rektor szkoły w Brdowie. Nic bliżej nie wiadomo o wspomnianym Pawle, poza przypuszczeniem, że mógł być paulinem. Nie ma też źródłowych informacji o funkcjonowaniu szkoły w tym okresie. W sto lat później paulini otrzymali plac przy klasztorze na budowę nowej szkoły. Budynek ten funkcjonował do poł. XVIII wieku. Jak widać oszczędziły go liczne pożary i pożogi wojenne nękające miasto. Można także stwierdzić, że skoro paulini w XVI wieku wybudowali szkołę, musiało być zapotrzebowanie na naukę w szkole parafialnej.

ROZWÓJ I FUNKCJONOWANIE SZKOŁY

Utrzymanie i rozwój szkoły leżało w gestii konwentu paulinów. Również wizytatorzy diecezjalni i zakonni zabiegali o rozwój szkoły. Z uwag przez nich sporządzonych można dowiedzieć się, że przeor brdowskiego konwentu opłacał Rektora szkoły. W 1598 roku obok rektora w szkole pracuje także kantor. Wspólnie opiekują się oni 10 lub więcej uczniami.

Szkoła w Brdowie posiada odrębny budżet i statut. Pierwszymi jej rektorami bywali paulini. Mogli do niej uczęszczać jedynie chłopcy. Program nauczania obejmował podstawy gramatyki, naukę pisania, znajomość katechizmu w języku polskim i umiejętność śpiewu. Do obowiązków uczniów należało także codzienne odmawianie modlitw, uczestniczenie w wotynie o Matce Bożej oraz śpiewania podczas niedzielnej sumy i nieszporów.

W drugiej połowie XVII wieku do brdowskiej szkoły zaczęli wkraczać świeccy nauczyciele. Wynikało to stąd, że powierzanie innych funkcji paulinom, odrywało ich od obowiązków kościelnych. Poziom znajomości zagadnień religijnych przez osoby świeckie był wystarczający, aby mogli obejmować rektorów szkoły w Brdowie. Funkcję taką pełnił w 1669 roku znany nam Jacek Piotrowicz, który cieszył się opinią dobrego pedagoga.

Brdowska szkoła wykształciła przynajmniej kilku uczniów, którzy potem studiowali na Akademii Krakowskiej. Księgi wpisów tej uczelni podają dwa nazwiska uczniów ze szkoły w Brdowie. Należał do nich Wawrzyniec, syn Jana z Trzebuchowa, który zapisał się na Akademię Krakowską w 1530 roku. Drugi uczeń to 20-letni Józef Świderski, który immatrykulował się w Akademii Krakowskiej w 1784 roku. Studiował na wydziale medycznym. Dokumenty krakowskiej uczelni poświadczają, że Świderski studiował tam przez pięć lat do 1789 lub 1790 roku. Pokaźną sumę na utrzymanie Świderskiego podczas studiów w Krakowie wyłożyli mieszkańcy Brdowa i Koła. Tak więc zdobyta w szkole wiedza była wystarczająca, aby kontynuować naukę na wyższej uczelni.

W 1748 roku pożar zniszczył budynek szkolny, więc nauka na jakiś czas została zawieszona. Zgodnie z „Dekretem Asesorskim, wydanym w Warszawie dnia 10 XI 1782 roku obowiązany był tutejszy Klasztor Księży Paulinów:

  1. Wybudować dom szkolny z obórką i wozownią czyli schowkiem do drzewa
  2. Tenże klasztor powinien być nauczyciela dla dzieci utrzymać
  3. Lokal, w którym się dzieci uczyły drzewem z borów do tutejszego klasztoru należących zaprzęgiem klasztornym sprowadzony był i ogrzewany”.

Paulini poważnie potraktowali zalecenia i wybudowali nowy drewniany budynek szkoły, który spłonął w 1796 roku. W następnych latach wybudowano kolejny, prawdopodobnie już murowany, budynek z przeznaczeniem na szkołę.

Odebranie konwentowi folwarku w Psarach i późniejsza kasata paulinów pozbawiła szkołę jej historycznego opiekuna. Przyznać trzeba, że paulini dbali o szkołę i jej poziom nauczania, który był zapewne wysoki. Poziom szkoły zdecydował, że do brdowskiej szkoły uczęszczały dzieci hrabiego Jana Skarbka i pana z Bogusławic Wodzickiego. Dzieci uczyły się prawdopodobnie we wszystkich klasach następujących przedmiotów: nauka chrześcijańska i moralność, język polski, kaligrafia, język niemiecki, język łaciński, arytmetyka. Dodatkowo w klasie trzeciej uczono geografii i historii narodu polskiego. Poza edukacją podstawową o. Meress i o. Pouthieur uczyli dzieci także języka francuskiego i włoskiego. Po odejściu paulinów szkoła musiała liczyć na pomoc władz miejskich. Sytuacja materialna mieszkańców była raczej trudna, toteż szkoła nie mogła bardzo liczyć na ich wsparcie. Przykładem mogą być mieszkańcy Polonisza, włościanie: Michał Tomczak i Bartłomiej Szałaziński, którzy w 1824 roku deklarowali, że „ nie mogli dla krytycznych czasów deklarować składki szkolnej”. Trudna sytuacja materialna spowodowała kilkakrotne odłożenie planów związanych z budową nowego budynku szkoły. Takie plany istniały już w 1820 roku. Planowano wybudować „ dom szkolny z drzewa w wągieł rżniętego na podmurowaniu, z dachem gontem pokrytym”.

Do tego pomysłu powrócono ponownie 1828 roku. Przygotowano już nawet plan architektoniczny budynku. Aby obniżyć koszty budowy planowano , że część robocizny zostanie wykonana bezpłatnie. Także drewno miano dostarczyć bezpłatnie. Nie udało się jednak zrealizować tych projektów. Na przeszkodzie stanął wybuch powstania listopadowego i popowstaniowe carskie represje, które padły także na mieszkańców Brdowa. W 1837 roku burmistrz Kaszewski wystosował do zwierzchnich władz pismo z prośbą o stałą dotację do klasy szkolnej, a także fundusz potrzebny na remont lub budowę nowego budynku szkolnego. W 1840 roku stary budynek szkoły został wreszcie wyremontowany. W 1901 roku budynek szkoły spłonął. Został pobudowany nowy na fundamentach pozostałych po starej szkole naprzeciwko dawnego magistratu. Nowy budynek wzniesiony został przy pomocy całej parafii, staraniem ks. Gniazdowskiego. Poświęcenie nowo wybudowanej szkoły miało miejsce 4 XI 1907 roku. Nową szkołę wyposażono w 12 ławek, stolik, fotel, tablicę i wieszaki. Szkołą opiekowała się „ Macierz Szkolna” przyjmując zarówno chłopców jak i dziewczęta. Budynek dawnej szkoły stoi do dzisiaj. Obecnie mieści się w nim przedszkole samorządowe.

KADRA NAUCZYCIELSKA

Nie da się odtworzyć dokładnej listy pedagogów uczących w szkole brdowskiej od jej zarania. Poza zdawkowymi informacjami o uczących dzieci nie zachowały się żadne źródła. Liczne pożogi wojenne, które przetoczyły się przez Brdów, dokonały ogromne spustoszenia w archiwach. Nieliczne informacje można odnaleźć m.in. w archiwum OO. Paulinów w Brdowie.

W zachowanych źródłach spotyka się nazwiska niektórych nauczycieli. Warto je tu przytoczyć.

Jak już wcześniej wspomniano pierwszym rektorem i nauczycielem szkoły założonej przez OO. Paulinów był niejaki Paweł, o którym nic prawie nie wiadomo. W 1669 roku spotykamy wzmiankę, że rektorem szkoły był Jacek Piotrowicz, który cieszył się dobrą opinią. Około roku 1748 nauczycielem był Szymon Kozłowicz, który uczył dzieci po wcześniejszej rezygnacji z funkcji organisty. W czasach rozbiorów trudno było znaleźć wykwalifikowaną kadrę nauczycielską. Bywało więc tak, że nauczanie dzieci powierzano organistom. Jednym z nich był zapewne Grzegorz Smętkiewicz – budowniczy organów, były organista i zdegradowany pisarz miejski. Jak się okazało nie był to trafny wybór. Ówczesny starosta Gurowski tak pisał o nauczycielu: „ Kufla nie kałamarza pilnując, [dzieci] samych zostawił bijących się i kaleczących słowa”. W następnych latach edukacją dzieci w Brdowie zajęli się ponownie paulini. Wśród nich byli, wcześniej wspomniani, ojcowie uczący młodzież języków obcych. Zachowały się dane kilku nauczycieli uczących w XIX wieku. Byli to: Jan Namysłowski (1815-18245), Marcin Wypijewski (1824-1829), Marcin Zwierzchowski (1829-1859), Marian zwierzchowski (1859-1871) oraz od 1871 roku Antoni Krysiński.

W latach 50-tych XIX w. Katechezę prowadził ksiądz Ochędalski. W pierwszych latach XX stulecia w szkole brdowskiej pracowali kolejno:

  1. Maciejewski, p. Gersz oraz p. Dajkowska.

SZKOŁA W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM

Wybudowany na początku XX stulecia budynek szkolny dość szybko okazał się za mały. Panowały w nim trudne warunki nauczania. W zachowanym na przykład zestawieniu ruchów uczniów z lat 1932/33 wynika, że do szkoły w Brdowie uczęszczało 337 uczniów (w tym 37 do filii w Świętosławicach). Uczyli się oni w siedmiu oddziałach. Pierwsze trzy równoległe oddziały mieściły się także w Świętosławicach. W żadnym razie budynek szkolny nie mógł pomieścić tak dużej liczby dzieci. Dlatego też nauka odbywała się w kilku miejscach. Trzy pierwsze klasy mieściły się w ówczesnym budynku szkolnym. Klasy – V i VII znajdowały się w Rynku w domu p. Pokrywczyńskiego. W domu tym mieszka dziś p. Cz. Czernicka. Czwarta klasa umieszczona była w budynku należącym do p. A. Jabłońskiego. Dom ten stał na placu po prawej stronie od zejścia do jeziora. Został zniszczony przez Niemców w czasie II wojny światowej. Uczniowie klasy VI uczyli się w klasie mieszczącej się w budynku będącym własnością p. Jana Jabłońskiego. Budynek ten znajdował się przy kościele. Kilka lat temu został rozebrany.

Kierownikiem szkoły do 1934 był Jan Galewski – do dziś ciepło wspominany przez swoich wychowanków. Uczył dzieci w klasach I –III. Cieszył się dużym autorytetem wśród uczniów i nauczycieli. Następnie krótko kierownikiem szkoły był. Wł. Byczkowski, który uczył języka polskiego w klasie VII. W następnym roku szkołą kierował Władysław Kędziora. Uczył on rachunków, fizyki, chemii i śpiewu. W czasie drugiej wojny światowej został zamordowany przez Bandy Ukraińskie. Żona Wł. Kędziory – uczyła geografii i przyrody. Obok wymienionych wyżej nauczycieli uczyli także: M. Petrykowska (język polski) oraz J. Opic (roboty ręczne i gimnastyka). Od roku 1936/37 kierownikiem szkoły był Marian Janowski. Ze wspomnień byłych uczniów Marian Janowski jawi się jako wspaniały człowiek, wielki społecznik i dobry gospodarz. Z jego inicjatywy i jego staraniem przystąpiono do budowy nowego budynku szkoły, takiego, który sprostałby potrzebom dzieci i nauczycieli.

Wcześniej przygotowany plac pod budowę został zamieniony decyzją Rady Gminy w Lubotyniu. Nowy plac pod budową szkoły należał wcześniej do Wojciecha Matuszaka oraz Karola i Marianny Chwiałkiewiczów. Uznano, że położenie nowego miejsca pod budowę szkoły jest właściwsze. Okazało się, że decyzja była słuszna.

Kamień węgielny pod nowy budynek szkoły poświęcono wiosną 1937 roku. Na tę uroczystość przybyło wielu zaproszonych gości. Byli min.: Starosta Kolski oraz przedstawiciele różnych instytucji i organizacji. Poświęcenie kamienia węgielnego zostało poprzedzone uroczystym nabożeństwem. Nowy budynek szkoły oddano do użytku w roku szkolnym 1938/39. Mieściło się w nim sześć izb lekcyjnych. Następnie przystąpiono do porządkowania obejścia szkoły. W ostatnią sobotę kwietnia 1939 roku zorganizowano „Święto sadzenia drzew i krzewów”. Obsadzono żywopłotem ogród szkolny oraz posadzono drzewa pod szkołą. W nowym budynku zorganizowano zlot młodzieży wiejskiej, który zgromadził młodych mieszkańców wsi z bliższych i dalszych okolic. Uczestnicy tamtego spotkania do dziś je wspominają.

WYBUCH II WOJNY ŚWIATOWEJ I OKUPACJA

Pierwszego września 1939 roku hitlerowska nawałnica spadła na Polskę.

Z tej racji odłożono rozpoczęcie nowego roku szkolnego. Kierownik szkoły Marian Janowski został powołany do wojska, jego miejsce zajęła Walentyna Janowska. W dniu 4 września przybył do Brdowa skromny oddział Wojska Polskiego, zwany Zbiornicą Dozorowania Lotniczego w Poznaniu. Sztab polowy z gen. Tadeuszem Kutrzebą mieścił się w pałacyku w Mchówku. Natomiast w Brdowie telefoniści zakwaterowali się w nowej szkole. Sztab z płk Kochutnickim znalazł kwatery na plebani. Najazd hitlerowski spowodował ucieczkę ludności z terenów przygranicznych na wschód.

Brdów był zatłoczony uciekinierami podążającymi wraz z dobytkiem w kierunku Warszawy. Wśród uciekających byli także ranni. Znaleźli oni pomoc i schronienie w budynku szkoły, który na ten czas stał się szpitalem polowym.

Pracowali w nim polscy lekarze. Pomagały im, w charakterze pielęgniarek, mieszkanki Brdowa. W szkole znaleźli także schronienie min. żona kontradmirała Józefa Michała Unruga, dowódcy Sił Obrony Wybrzeża, oraz ambasador polski w USA Florian Piskorski z rodziną. W dniu 27 września do osady weszli Niemcy. W brutalny sposób wyprowadzili z domów wszystkich mężczyzn i ustawili ich na Rynku. Przez kilka godzin Niemcy trzymali brdowian pod lufami karabinów.

W dni 10 października 1939 roku kierownik szkoły otrzymał nakaz otwarcia szkoły z dniem 15 października. Do pracy stawili się nauczyciele; kierownik M. Janowski, W. Janowska, S. Kędziora, W. Kędziora i Józef Opic. Nauka w szkole trwała tylko do pierwszego listopada. Następnego dnia kierownik szkoły otrzymał nakaz zwołania zebrania nauczycieli uczących w brdowskiej szkole. Podczas zebrania nauczyciele zostali aresztowani przez hitlerowców i zabrani do Izbicy Kujawskiej a następnie do Koła. Nauczycielki przetrzymywano w klasztorze a nauczycieli w kolskim więzieniu. Po upływie miesiąca wszyscy aresztowani nauczyciele powrócili do domów. Następnie rozpoczęły się przesiedlenia i wywozy na roboty do Rzeszy. Żaden nauczyciel nie spędził okupacji na tym terenie.

Podczas okupacji budynek szkoły został zawłaszczony przez Niemców. Służył różnym celom. Uczyły się w nim dzieci niemieckie. Był tymczasowym obozem dla wysiedleńców. Mieściły się w nim także niemieckie koszary. Okupanci całkowicie zdewastowali sprzęt szkolny. Zaorali piękne rabaty kwiatowe założone przez dzieci przed wybuchem II wojny światowej. Na terenie szkoły żołnierze niemieccy wybudowali dość duży budynek, który miał służyć jako garaż. Po wojnie budynek ten został zaadoptowany na salę gimnastyczną. Rozebrano go w latach 70-tych.

Mimo, że szkoła była zamknięta dla polskich dzieci, to jednak nie pozostały one bez możliwości nauki. W niewielkim stopniu prowadzono tajne nauczanie. Zajmowała się nim Kazimiera Jabłońska, która po wojnie znalazła pracę w szkole i pracowała tu do emerytury. Do końca życia była mocno związana ze szkołą. Dziś dzieci i nauczyciele zapalają na jej mogile znicze.

WYZWOLENIE

Po ponad pięcioletniej hitlerowskiej nocy nastał świt wolności. 19 stycznia 1945 roku Niemcy w popłochu opuścili Brdów porzucając zrabowane mienie. Brdów został wyzwolony 21 stycznia, kiedy to o godz. 6.00 rano wkroczyli żołnierze Wojska Polskiego i Armii Czerwonej. Wysiedleńcy mogli powrócić do domów. Rozpoczęła się wielka praca. Na apel władz szkolnych nauczyciele pracujący tu przed wojną, powrócili do Brdowa. W dniu 5 lutego 1945 roku przyjechała do Brdowa W. Janowska. Dokonała spisu dzieci. Po długiej przerwie 13 lutego rozpoczęła się nauka w szkole. Znów budynek szkoły mógł służyć tym, dla których został zbudowany – dzieciom. Warunki pracy były bardzo trudne. Brakowało bowiem nauczycieli. Oprócz W. Janowskiej do pracy stawili się także: J. Opic, Kazimierz Lewandowski i nieco później kierownik M. Janowski. Wkrótce M. Janowski i K. Lewandowski zostali powołani do wojska. Od 1-go czerwca rozpoczynają pracę w szkole dwaj nowi nauczyciele: L. Skworcow i J. Gajda.

Pierwsze zajęcia po wojnie kończą się 15 lipca 1945 roku.

FUNKCJONOWANIE SZKOŁY W OKRESIE POWOJENNYM

Pierwszy rok szkolny po zakończeniu II wojny światowej zainaugurowano1945 roku. Dzieci 4 września udały się na nabożeństwonabożeństwem . Tradycja rozpoczynania roku szkolnego przetrwała do roku kronika szkolna, 1950. Od roku szkolnego 1950/51, jak podaje dzieci nie uczestniczyły w nabożeństwachpoczątku lat 90-tych.. Powrócono do nich na

Pierwszy rok nauki był bardzo trudny zarówno dla dzieci jak i dla nauczycieli. Właściwa nauka rozpoczęła się dopiero 17 września, ponieważ budynek szkoły po wojnie wymagał remontu. Szkoła liczyła 6 oddziałów, do których uczęszczała dość duża liczba dzieci. Oprócz pracy z dziećmi kadra nauczycielska prowadziła także kursy (w stopniach: niskim, średnim, wysokim ) dla dorosłych i młodocianych. Pracę z dziećmi jak i z dorosłymi podjęli nauczyciele: W. Janowski, jako kierownik, oraz nauczyciele – L. Skworcow, J. Opic, K. Lewandowski i J. Gajda. Katechezę prowadziła K. Jabłońska. Po wyjeździe M. Janowskiego 30.10.1946 r. nowym kierownikiem szkoły został jej przedwojenny nauczyciel – J. Opic. Pozostał w pamięci uczniów jako bardzo sumienny i oddany szkole nauczyciel.

Dzięki inicjatywie ks. proboszcza Z. Balińskiego 18.09.1947 roku powołano Komitet Elektryfikacyjny. Do prac w komitecie bardzo energicznie włączyli się nauczyciele: kierownik szkoły – J. Opic i K. Lewandowski. Także młodzież szkolna z dużym zapałem pomagała w pracach związanych z budową linii elektrycznej. Pierwsza lampa elektryczna zapłonęła w szkole w dniu 8.10.1948 roku.

Wojna i okupacja hitlerowska spowodowała, że wiele dzieci nie rozpoczęło nauki we właściwym czasie, dlatego też organizowano specjalne kursy dla „dzieci przerośniętych”. Taki kurs w zakresie siedmiu oddziałów szkoły podstawowej zaczęto realizować 13.09.1948 roku. Objął on dzieci „przerośnięte”, ale będące jeszcze w wieku obowiązku szkolnego. Na pierwszy kurs zgłosiło się 18 uczniów. Pracowali z nimi nauczyciele: J. Opic, L. Skworcow, C. Murawiecka, K. Lewandowski oraz T. Wiśniewska (Ciążkowska). W następnym roku szkolnym uruchomiono kolejny kurs, tym razem dla analfabetów. Po kilkumiesięcznej nauce uczestnicy przystąpili do egzaminu i pomyślnie go zdali. W 1955 roku zorganizowano naukę wieczorową dla pracujących. Podjęło ją 10 osób. Uczyli ich: J. Opic, K. Lewandowski oraz K. Jabłońska.

Zaraz w pierwszym roku szkolnym po zakończeniu wojny nauczyciele wraz z dziećmi i rodzicami przystąpili do porządkowania zdewastowanego obejścia szkoły. Posadzono drzewa, uporządkowano rabaty szkolne. W późniejszych latach pod kierunkiem nauczyciela Zdzisława Racinowskiego uczniowie wykonali płytki chodnikowe i krawężniki. Następnie położono chodnik i utwardzono teren przy szkole. W roku szkolnym 1991/92 z inicjatywy nowego dyrektora szkoły – Romualda Czernickiego – przystąpiono do budowy boiska do piłki nożnej i bieżni. W następnym roku uczniowie klasy VIII wraz z nauczycielkami: W. Mielczarek i E. Tanalską-Stremlau wybudowali skalnik i zagospodarowali teren rekreacyjny. Dzieci szkolne zawsze dbały i dbają o estetyczny wygląd obejścia szkolnego oraz parku w Brdowie. Biorą udział w pracach przy porządkowaniu i ukwiecaniu. Pamiętają także o uzupełnianiu zniszczonego drzewostanu nad Jeziorem Brdowskim.

Szkoła w Brdowie była ( i jest ) miejscem kulturotwórczym. Nauczyciele wraz z dziećmi z ogromnym zaangażowaniem organizowali wiele imprez kulturalnych dla rodziców i mieszkańców. Mimo bardzo trudnych warunków lokalowych na terenie szkoły odbywały się uroczyste akademie z okazji rocznic narodowych. Często także organizowano zabawy taneczne dla rodziców. Tradycją na stałe wpisaną do kalendarza imprez szkolnych stała się opieka nad miejscami związanymi z powstaniem styczniowym. Nauczyciele wraz z uczniami troską otaczają mogiły poległych powstańców. We wrześniu 1956 roku przewodnicząca Komisji Oświaty i Kultury GRN w Brdowie – T. Ciążkowska, wspaniała polonistka pracująca w brdowskiej szkole do emerytury – zgłosiła wniosek o zabezpieczenie pamiątek z 1863 roku.Powołano Społeczny Komitet Budowy Pomników, na którego czele stanął nauczyciel K. Lewandowski. Do komitetu weszła także nauczycielka T. Ciążkowska, która opracowała broszurkę „Bitwa pod Brdowem”. Także pozostali nauczyciele, K. Jabłońska, L. Skworcow, M. Kwiatkowska, T. Nowinowska, J. Opic, czynnie włączyli się w akcję zbierania funduszy na budowę pomników. Młodzież szkolna zaprezentowała akademię o charakterze patriotycznym podczas odsłonięcia pomnika płk. Jounga 22 lipca 1958 roku. W związku ze 130 rocznicą bitwy, z inicjatywy nauczycieli, powołano 2.XII.1992 roku Społeczny Komitet Obchodów 130 Rocznicy Bitwy pod Brdowem. Na jego czele stanął nauczyciel Dariusz Racinowski, sekretarzem została nauczycielka B. Szmajdzińska, a skarbnikiem także nauczycielka W. Mielczarek. Poza nimi do prac nad przygotowaniem uroczystości włączyli się także pozostali nauczyciele z dyrektorem szkoły – Romualdem Czernickim. I znów jak poprzednio uczniowie szkoły przygotowali bardzo interesującą i wzruszającą akademię. Bardzo aktywnie uczestniczyli także w pracach przygotowawczych.

Obok radosnych chwil w życiu szkoły były chwile smutne. Wiązało się to ze śmiercią ucznia bądź nauczyciela. Każda śmierć wywołuje ból. Śmierć dziecka – ucznia wywiera głębokie piętno na całej społeczności szkolnej. Trudno jest bowiem zapomnieć o koledze – koleżance – uczniu, który do niedawna siedział w szkolnej ławce i nagle odszedł do wieczności. Ze Szkoły Podstawowej w Brdowie odeszli do wieczności uczniowie: Wiesława Matuszak ( 20.IV.1963); Władysław Urbański (7.II.1964); Wojciech Matuszak (3.I.1965); Jacek Niewiadomski (26.I.1967); Grażyna Bąkowska (28.XI.1971); Jacek i Paweł Jabłońscy (14.XII.1996). Pożegnaliśmy także nauczycieli: Zdzisława Racinowskiego (22.XI.1986) oraz Jolantę Niewiadomską (12.XII.1991). Społeczność szkolna pamięta o zmarłych nauczycielach zapalając na ich mogiłach znicze. Wychowawcy i koledzy pamiętają także o zmarłych uczniach.

Niemal od pierwszych lat powojennych na terenie szkoły aktywnie działały różne organizacje. Były wśród nich: Związek Harcerstwa Polskiego (pierwszy opiekun – K. Lewandowski); Polski Czerwony Krzyż (pierwszy opiekun – L. Skworcow); Spółdzielnia Uczniowska (pierwszy opiekun – M. Kwiatkowska); Szkolne Koło Odbudowy Warszawy (opiekun – M. Kwiatkowska); Szkolna Kasa Oszczędności (pierwszy opiekun – J. Opic). Do dzisiaj działają: Polski Czerwony Krzyż, Związek Harcerstwa Polskiego prowadzony przez emeryt. nauczycielkę W. Mielczarek oraz Spółdzielnia Uczniowska (opiekun – M. Racinowska). Bardzo aktywnie działa Rada Uczniowska (opiekun – Dariusz Racinowski), która uczy się współdecydować w sprawach dotyczących szkoły.

Od 29.07.96 roku aktywnie działa Uczniowski Klub Wioślarski, którym kieruje dyrektor szkoły Romuald Czernicki. Klub został założony przy znacznej pomocy Włocławskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Do działalności klubu włączyli się rodzice i z dużym entuzjazmem uczniowie. Dzięki pomocy Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich w Warszawie młodzi sportowcy otrzymali specjalistyczny sprzęt do ćwiczeń. Klub posiada na stanie ergometry do ćwiczeń w okresie zimowym, kilka łodzi, które służą do ćwiczeń na wodach Jeziora Brdowskiego oraz łodzie motorowe do obserwacji i asekuracji zawodników podczas ćwiczeń. Członkowie klubu brali udział w wielu zawodach na ergometrach wioślarskich jak i łodziach, z których przywozili liczne puchary, medale i dyplomy.

W 1996 roku założono także Szkolne Koło Miłośników Brdowa (opiekun-D. Racinowski), którego zadaniem jest popularyzowanie wiedzy o tej miejscowości oraz kultywowanie patriotyzmu regionalnego.

Wiosną 1999 roku doszło do nawiązania współpracy między Szkołą Podstawową w Brdowie a szkołą w Ojranach na Litwie. W dniach 19-21 lipca 1999 roku delegacja w składzie: R. Czernicki – dyrektor szkoły, D. Racinowski – nauczyciel i przewodniczący komisji oświaty Rady Gminy w Babiaku oraz W. Chojnowski – wójt Gminy Babiak udała się do Ojran, aby opracować harmonogram przyszłej współpracy. Już w dniach 21-23 września 1999 roku do naszej szkoły przybyła z rewizytą delegacja z Ojran na czele z panią dyrektor Weroniką Młyńską. Jeszcze tego samego roku, 09-12 listopada, do szkoły w Brdowie przyjechała z Ojran grupa dzieci wraz z opiekunami. Wspólnie z naszymi uczniami goście z Litwy zaprezentowali program artystyczny z okazji Święta Niepodległości przy mogile powstańców styczniowych na brdowskim cmentarzu. Kolejna wizyta miała miejsce w dniach 02-05 marca 2000 r. Tym razem do Ojran udała się grupa radnych, aby nawiązać oficjalną współpracę między Gminą Babiak a rejonem wileńskim. W delegacji znaleźli się R. Czernicki i D. Racinowski. Delegacja została zaproszona na „Kiermasz Kaziukowy” do Mickun, gdzie spotkała się z konsulem RP w Wilnie i merem rejonu Wileńskiego.

Uczniowie uczestniczą w konkursach szczebla wojewódzkiego, gdzie zdobywają najwyższe lokaty.

Od września 1999 roku szkoła posiada nowoczesną pracownię komputerową z dostępem do internetu. Komputery zakupiono za pieniądze Gminy Babiak i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dzięki pracowni uczniowie zdobywają umiejętność posługiwania się komputerem i korzystania z internetu

ROZBUDOWA SZKOŁY

Budynek szkoły został oddany do użytku w 1938 roku i już od dawna były trudności w realizacji zadań szkoły. Braki lokalowe spowodowały, że dzieci uczyły się na dwie zmiany, a klasy były niekiedy przeładowane (w jednym roku do jednej klasy uczęszczało 60 uczniów). Dość wcześnie zaczęto więc zastanawiać się nad możliwością rozbudowy istniejącej szkoły. Od początku założono, że społeczeństwo włączy się i pomoże przy realizacji projektu rozbudowy. Z tej racji 15.02.1947 roku Komitet Rodzicielski zorganizował zabawę szkolną. Cały dochód z zabawy w wysokości 37.670 zł. przeznaczono na zakup materiałów pod przyszłą rozbudowę szkoły. Podobną zabawę taneczną zorganizował Komitet Rodzicielski 31.XII.1954 roku. Cały dochód przeznaczono na budowę sali gimnastycznej. Do sprawy rozbudowy szkoły powrócono ponownie dnia 11.01.1959 roku na posiedzeniu Gromadzkiej Rady Narodowej, na którym powołano komitet zbiórkowy na rzecz budowy szkół tysiąclecia. Zebrani jednogłośnie postanowili zebrane pieniądze przeznaczyć na rozbudowę szkoły w Brdowie. Powołano komitet w składzie: St. Kacprzak, A. Kolaszewski, Z. Wabnic, Cz. Michalski, Cz. Racinowski, Z. Mroczkowski, J. Opic, R. Ruks, B. Brzeziński, J. Śmiałek, J. Kwiatkowski, W. Wdowiak, A. Jabłoński oraz K. Nowacki. Na następną inicjatywę społeczną w sprawie rozbudowy szkoły trzeba było czekać ponad 20 lat. Wiosną 1984 roku z inicjatywy ówczesnego dyrektora szkoły – Sabiny Kornatowskiej – powołano Społeczny Komitet Rozbudowy Szkoły w Brdowie. Na czele komitetu stanął Józef Kwiatkowski. Członkowie komitetu wraz z nauczycielami zebrali datki oraz deklaracje pomocy od mieszkańców Brdowa i okolic. Na zlecenie komitetu architekci opracowali szczegółowy plan rozbudowy szkoły. Wydawało się, że tym razem uda się rozpocząć budowę. Okazało się, że jeszcze nie. Rada Gminy pierwszej kadencji po dokładnym przyjrzeniu się projektowi zadecydowała, aby jeszcze raz opracować projekt rozbudowy szkoły. Nowy projekt opracowany przez firmę „Innowator” z Konina, znacznie odbiegał od pierwotnego. Był oszczędniejszy i bardziej funkcjonalny. Dalsze prace związane z rozbudową szkoły wzięła na siebie Rada Gminy w Babiaku. Na XXXIV  Sesji Rady Gminy w dniu 23 lipca 1993 roku radni jednogłośnie podjęli decyzję o jednoczesnym rozpoczęciu rozbudowy szkół w Brdowie i Bogusławicach. Można było rozpoczynać rozbudowę szkoły. W dniu 12.XII 1993 roku maszyny firmy budowlanej „KON-BUDEX” z Konina wjechały na teren budowy. Budowa została rozpoczęta. Uroczyste otwarcie dobudowanej części szkoły nastąpiło 10 października 1997 roku. Uczestniczyło w nim wielu zaproszonych gości reprezentujących władze wojewódzkie i gminne oraz mieszkańcy Brdowa i okolic.

Tak więc upłynęło 50 lat od pierwszej społecznej inicjatywy zanim stanęła dobudowana część budynku. Upór czasami się opłaca. Należy bardzo gorąco podziękować tym wszystkim, którzy od początku angażowali się w rozbudowę szkoły. To dzięki ich uporowi udało się zrealizować marzenie nauczycieli, dzieci i rodziców.

KOMITET RODZICIELSKI

RADA RODZICÓW

Ogromny wkład w prawidłowe funkcjonowanie szkoły, mimo trudnych warunków, wnieśli rodzice, a szczególnie ich przedstawiciele w Komitecie Rodzicielskim – Radzie Rodziców. Rodzice organizowali zabawy dochodowe, spotkania z nauczycielami, pomagali w pracach na terenie szkoły. Wspierali szkołę finansowo, a także w latach 80-tych zbierali datki na rzecz rozbudowy szkoły. Wiele osób, dziś często już zapomnianych, stało na czele Komitetu Rodzicielskiego. Byli wśród nich: Cz. Racinowski, B. Kramarek, B. Brzeziński, J. Wolszlegier, A. Zwoliński, T. Frątczak, S. Brzeziński i R. Szafrański.

NAUCZYCIELE PRACUJĄCY W SZKOLE PODSTAWOWEJ W BRDOWIE W OKRESIE POWOJENNYM

Banasiak Krystyna

Bolewska Anna

Cedzidło Mariola

Ciążkowska Teresa

Czernicka Jolanta

Czernicki Romuald – dyr.szkoły od 1991 roku

Czernielewska Władysława – dyr. szkoły w l.1978-1981

Czernielewski Władysław – dyr. szkoły w l.1966-1978

Dominiak Elżbieta

Gajda Jan

Gębka Anna

Górska Krystyna

Jabłońska Kazimiera

Janczak Genowefa

Janowska Walentyna – kier. szkoły w l.1945-1946

Janowski Marian

Jarkiewicz Ryszarda

Jendrzejewska Katarzyna

Jendrzejewska Kazimiera – p.o. dyr. szkoły w l.1985-1986

Jóźwiak Anna

Koligat Krystyna

Kornatowska Sabina – dyr. szkoły w l.1981-1991

Korytowski Marek

Krzewińska Teresa

Krzewińska Zdzisława

Kwiatkowska Teresa – kier. szkoły w l.1965-1966

Kwiatkowska (Lewandowska) Maria

Lewandowski Kazimierz

Mielczarek Wiesława

Murawiecka Cecylia

Naparty Paweł

Niewiadomska Jolanta

Nowinowska Felicja

Opic Józef – kier. szkoły w l. 1946-1965

Piechocka Janina

Płucienniczak Wieńczysława

Racinowska Helena

Racinowska Małgorzata

Racinowski Adam

Racinowski Dariusz

Renkas Jolanta

Rumiński Grzegorz

Sanigórski Robert

Skibicka Maria

Skrobiranda Mirosława

Skworcow Lubow

Sokołowska Janina

Starosta Jolanta

Szmajdzińska Barbara

Śliwa Krystyna

Tanalska Maria

Tanalska-Stremlau Elżbieta

Urbańska Krystyna

Wawrzyniak Agata

Zarębska Urszula

KATECHECI PRACUJACY W SZKOLE OD 1990 ROKU

o.Bartłomiej Marciniak

o.Bogdan Stępień

o.Jan Poteralski

o.Jarosław Zań

o.Krzysztof Ościłowski

o.Marian Pytel

o.Mateusz Wydmański

o.Michał Handzel

o.Robert Rutkowski

o.Roman Wit

o.Wojciech Wiszniewski

SZKOŁA WIERSZEM OPISANA

Ksiądz Józef Markowski, proboszcz parafii w latach 1929-1930, wielki miłośnik Brdowa, napisał tomik wierszy poświęconych tej osadzie. Zbiór liczy ponad 70 sonetów. Autor zawarł w nich historię jak i współczesne mu wydarzenia. W zbiorze znajdują się także trzy utwory poświęcone szkole. Oto jeden z nich:

P A U Z A

Rynek pusty; po głazach czołga się, jak glista,

kaleka; tu i owdzie bruk się mchem zieleni;

cisza jakby siał makiem…Wtem z trzech różnych sieni,

niby z lutek, wystrzela szrutowin ze trzysta…

Fala maleństw, jak powódź, rozlewa się śwista,

jak rój barwnych motyli, migoce się, mieni,

czasem kogoś obal, nosek zaczerwieni-

biega, skacze i krzyczy, jak furja ognista…

Głosy dziatek są różne: raz jak wrony, kraczą,

to pukają, jak salwy wojennych maszynek,

czasem huczą, jak sowy, to jak czajki płaczą,-

trząść się zdaje Brdów cały, a szczególnie rynek…

Starsi stoją, jak słupy, bawić się nie raczą-

nie wypada, choć ogień bucha im z czuprynek!…

Zenon Mroczkowski, miłośnik Ziemi Brdowskiej, uczęszczał do szkoły w Brdowie w okresie międzywojennym. Swoje wspomnienia zawarł w wierszu; „Szkoła”.

SZKOŁA

Szkoła w Brdowie publiczna sześcioklasowa

Chodzą do niej dzieci z całej okolicy

My mamy najdalej spod samej Izbicy

Ze Świętosławic do Brdowa istny kawał drogi

Zanim się przeszło, to zabolały nogi

Kierownikiem szkoły był Pan Jan Galewski

Dobry matematyk i historyk dziejów Polski

Pomocą Mu służyli wierni nauczyciele,

a było ich niewiele

Cecylia, Marianna, Józef, dwóch

Dwóch Władysławów i Stanisława

W pracy ich była obcą odniesiona sława

Spokojni, uczynni, cierpliwi,

wyrozumiali uczyli wszystkiego

Pisać, czytać rachować, malować

Jak żyć po Bożemu, jak Ojczyźnie służyć

Posłusznym być rodzicom, bliźniego szanować

Naukę rozpoczyna się do Ducha świętego

Słowami: Duchu Święty oświeć serca i umysły nasze

Aby w przyszłości przyniosły korzyści,

unikały szkody

Pozostawili nas samych, a Oni odeszli

W swe rodzinne strony tam, gdzie ich ojcowie

Może mężowie żony

Rok za rokiem leci, my też już nie dzieci

Myśl przychodzi sama, dla nas bardzo ważna

Gdzie Ich mogiły dalekie cmentarze

Pozostały wspomnienia, jakby w

zeszycie nie zapisana kartka

Że na Ich mogiłach nie złożyliśmy

wiązanki zieleni ani nawet kwiatka.

Dziękuję serdecznie Pani Teresie Ciążkowskiej i Panu Zenonowi Mroczkowskiemu za cenne informacje i wskazówki.

WSPOMNIENIA…

UCZYŁAM DZIECI W TEJ SZKOLE

Pracę nauczycielską w Brdowie rozpoczęłam w roku szkolnym 1948/49. Był to zaledwie drugi rok mojej pracy dydaktyczno – wychowawczej. Moje pierwsze spotkanie ze szkołą nie było optymistyczne. W porównaniu ze szkołą w Sompolnie, gdzie wcześniej pracowałam, ta wydała mi się mała i uboga. Nie było kancelarii kierownika szkoły ani pokoju nauczycielskiego. Drewniane schody prowadziły na piętro. Rozczarowana zadecydowałam szybko; zostanę tu tylko jeden rok szkolny, ale… . Kiedy znalazłam się na piętrze przez okno ujrzałam wspaniały krajobraz. Szkołę otaczały, złotym wieńcem, nagietki, nasturcje, barwne astry. Kwiaty te pielęgnowane były przez nauczycielkę panią L. Skworcow oraz dzieci. W alejkach jarzębiny, klony i czeremchy w barwach zbliżającej się jesieni. Dalej rozległe pola, puste już po zebranym zbożu, lśniąca w słońcu wstęga jeziora na wschodzie i południu ściany lasu pięknie tu, pomyślałam, może zostanę dłużej. Uczyłam w tej szkole 34 lata.

Pamiętam, że pierwszą pracę klasową w klasie VI pisały dzieci na temat: „Widok z okna mojej klasy – opis”. Wypowiedzi dzieci potwierdziły, że w pełni dostrzegają piękno przyrody swojego środowiska.

A potem poznanie z kościołem. Osłaniały go wówczas sędziwe kasztany, których konary wysoko łączyły się ze sobą. Pokłoniłam się nisko Matce Bożej Brdowskiej. Wnętrze kościoła nie było tak piękne jak obecnie, ale obraz był taki jak dzisiaj i pozostanie na zawsze – c u d o w n y.

W szkole zostałam serdecznie powitana przez kierownika szkoły p. J. Opica oraz Grono Nauczycielskie. Po tylu latach pamiętam, jak na uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego podszedł do mnie pierwszoklasista i chwytając mnie za rękę z uśmiechem powiedział: „ja panią lubiem”, akcentując sylabę „em”. Zapytałam dlaczego i usłyszałam w odpowiedzi: „Bo pani ma białą bluzeczkę i białe butki”. Byłam rozbrojona. Wystarczy często usłyszeć jedno miłe, przyjazne zdanie, nawet dziecka, by obcy poczuł się jak wśród swoich. Byłam temu dziecku bardzo wdzięczna. Miał na imię Krzyś.

Praca w szkole w pierwszych powojennych latach odbywała się w trudnych warunkach, cała Polska była wówczas biedna. Nie było w szkole porządnego sprzętu, podręczników, książek z lektury obowiązkowej, ale dzieci bardzo garnęły się do nauki tak z Brdowa jak i z okolicy. Klasy wypełnione były tak ławkami z dziećmi, że nauczyciel z trudem przedzierał się wśród nich. Wśród dzieci, które uczyłam, było dużo dzieci bardzo zdolnych. Współpraca z rodzicami oparta była na wzajemnym zrozumieniu, może wówczas rodzice mięli więcej czasu. Pamiętam, że prawie wszystkie dzieci uczęszczały do kościoła nie tylko na niedzielną Mszę św., ale także na majowe nabożeństwa i w październiku na różaniec. Gromadziły się najczęściej w pobliżu ołtarza, były widoczne.

Przez wiele lat uczyłam języka polskiego i w mojej pracy dydaktyczno – wychowawczej dominowała zawsze troska o poprawność i piękno języka ojczystego w piśmie i w mowie, bez wulgaryzmów. Prowadziłam także koło polonistyczne dla uczniów klas: VII – VIII. Między innymi wiadomościami poznawały dzieci zasady kultury żywego słowa.

W roku 1967 kończąc Studium Nauczycielskie w zakresie filologii polskiej napisałam pracę dyplomową: „Urzędowe i ludowe nazwy terenowe Gromady Brdów oraz ich językowe uzasadnienie”. Pracę związaną z Brdowem, z jego przeszłością, napisałam dzięki źródłom archiwalnym oraz wywiadom ze starszym pokoleniem Brdowa i okolic, które już odeszło. Swoją wiedzę przekazywali mi ze szczerą przychylnością.

Zawsze mile i serdecznie wspominam Nauczycieli, z którymi pracowałam przez długie lata w szkole, także wszystkie moje uczennice oraz uczniów. Kochałam swoją pracę w szkole, także dzieci. Cieszę się bardzo, ze rozbudowana szkoła stworzy lepsze warunki pracy do realizacji zadań szkoły tak dla dzieci jak i nauczycieli.

Życzę Szanownemu Panu Dyrektorowi R. Czernickiemu, Szanownemu Gronu Nauczycielskiemu dalszej owocnej współpracy, a dzieciom jak najlepszych wyników w nauce i zachowaniu, dużo radosnych przeżyć w nowych murach. Dzieciom życzę także by, kiedy dorosną, nie uległy propagowanej dziś często zasadzie: „Człowiek to chemia, życie rachunek ekonomiczny, a na sprawy duszy i emocje brak czasu”.

Teresa Ciążkowska

SZKOŁA W ŚWIĘTOSŁAWICACH FILIĄ BRDOWSKIEJ SZKOŁY

Wioska Świętosławice oddalona jest od Brdowa o ok. 4 km, a najdalej położone zabudowania znajdują się w odległości ponad 6 km. Sołectwo Świętosławice w okresie międzywojennym terytorialnie przynależne było do Gminy Lubotyń z siedzibą urzędu w Babiaku. A że wszystkie szkoły znajdujące się na terenie danej gminy utrzymywane były przez zarządy gminy, dzieci z sąsiedniej gminy nie były przyjmowane do szkoły w innej gminie. Dotyczyło to i dzieci z terenu Świętosławic. Pomimo że do Izbicy Kujawskiej od mego miejsca zamieszkania miałem 3 km, musiałem uczęszczać do szkoły w Brdowie, do której miałem  ponad 5 km. Był to bardzo duży wysiłek szczególnie dla dzieci  niższych klas. Aby ulżyć doli swych dzieci mieszkańcy Świętosławicwystąpili z wnioskiem do władz gminy w Babiaku o zorganizowanie szkoły w Świętosławicach. Zarząd gminy wyraził zgodę pod warunkiem, że znajdzie się na terenie wioski odpowiedni lokal na izbę do prowadzenia lekcji i mieszkanie dla nauczyciel. Lokal na szkole jak i na mieszkanie znalazł się w zabudowaniu Pana Kazimierza Nadolnego w roku 1925. Była to skromna izba, jak na szkołę, bo zaledwie 5mx5m (25m/2) powierzchni. Nauka prowadzona była na dwie zmiany. Rozpoczynała się o godz. 8.00 rano i trwała do godz.11.00 albo do 12.00. Dotyczyło to klas II i III. Klasa I uczęszczała do szkoły na godz.12.00. Początkowo nauczycielką w Świętosławicach była Pani Cecylia Urbańska, która przyjechała z Piotrkowa Trybunalskiego. W 1931 roku nastąpiła zmiana na stanowisku nauczyciela. Panią Urbańską zastąpiła Pani Kazimiera Porażko, która po pewnym czasie wyszła za mąż i przyjęła nazwisko Tanalska. W 1933 roku szkoła została przeniesiona do zabudowań Pana Leona Niteckiego i mieściła się tam do 1939 roku. Sprzęty szkolne były bardzo skromne i składały się z drewnianych ław, jednej szafy, jednego stołu, krzesła umywalki i tablicy. W czasie II wojny światowej szkoła nie była czynna.

Opisu tego mogłem dokonać, ponieważ sam byłem uczniem tej szkoły. Bardzo miło wspominam Panią Cecylię Urbańską – moją pierwsza nauczycielkę i wychowawczynię.

Zenon Mroczkowski